0

Czas wielkich powrotów?

Brexit jest tuż tuż, w Niemczech wcale nie jest już tak bezpiecznie, podobnie jak w krajach skandynawskich. Polacy, którzy w ciągu ostatnich 10 lat emigrowali za granicę, zwłaszcza do Wielkiej Brytanii, zaczynają myśleć o powrocie do ojczyzny. Tylko co ich tu czeka? 10 lat to spory szmat czasu, wiele zmian, nie tylko w życiu osobistym, ale i zawodowym. To w końcu zupełnie inna rzeczywistość na rynku pracy niż w chwili, kiedy wyjeżdżali.
Polska zaczyna boleśnie odczuwać pewien problem – zaczyna brakować pracowników. I to nie tylko lekarzy czy pielęgniarek lub budowlańców. W zasadzie w każdym zawodzie zaczyna być odczuwalny deficyt. Niepokojący odpływ pracowników na Zachód próbuje powstrzymać rząd polski, którego ministrowie wciąż apelują i proszę młodych ludzi, młode rodziny z dziećmi, by wrócili do kraju. I część osób wraca. Oczywiście nie ze względu na apele rządzących. Wracają, bo tęsknią, bo chcą spożytkować zaoszczędzone pieniądze, bo uważają, że mają atrakcyjne doświadczenie zawodowe – w końcu pracowali za granicą. Nic bardziej mylnego.
Bezpowrotowcy, czyli ludzie, którzy zdecydowali się wrócić, ale nie odnaleźli się w kraju i znów wybrali emigrację, nie ukrywają, że Polska przestała być już ich krajem. Pewna para mieszkała w Hiszpanii, skąd wróciła do Polski. Tu jednak okazało się, że nie potrafią się odnaleźć. Ludzie byli wobec nich niemili, pojawiały się docinki odnośnie różnicy wieku, jaka ich dzieliła (ponad 10 lat). Generalnie stwierdzili, że nie chcą tu być, bo się boją. Wyjechali do Hiszpanii. Na zawsze. Innym przykładem jest młoda Polska, która wróciła z Wielkiej Brytanii, gdzie zostawiła swojego chłopaka. Związek nie przetrwał rozłąki. Kobieta nie odnalazła się w Polsce – inne, gorsze warunki pracy, świadczenia zdrowotne czy socjalne na dużo gorszym poziomie. Strach wychodzić na ulicę, bo społeczeństwo podzieliło się na lepszy i gorszy sort. A gdy opowiedziała przyjaciołom z Anglii, że wokół polskich granic ustawili się ludzie, by odmawiać różaniec, tamci nie mogli wyjść z szoku. Kraj zabobonów. Średniowiecze.
Przykre wydaje się jednak to, że wielu Polaków, którzy głosowali w ostatnich wyborach parlamentarnych, wskazało obecnie rządzącą partię jako swoich kandydatów. Tylko, że ci ludzie pozostają poza granicami kraju, a pozostała część społeczeństwa polskiego musi znosić ich rządy.
Statystyki są niestety niemiarodajne. Jak wskazują profesorowie socjologii, Polska jest krajem statystycznych fikcji. Nie bardzo wiadomo, ile dokładnie osób przyjechało do Polski by się tu osiedlić, a ile rzeczywiście wyjechało bezpowrotnie. Dane takie pokazywane są w mediach, zwłaszcza prorządowych, które wykazują z wielkim zapałem, że coraz więcej osób z emigracji wraca do Polski. Tymczasem rzeczywista liczba nie jest do końca znana. Funkcjonuje bowiem wolność przemieszczania się i nikt się nie musi tłumaczyć, że wyjeżdża lub wraca. Zatem dane nie są odzwierciedleniem rzeczywistej tendencji.

Monika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *